PORADNIK
SENIORA
 » Starość jako dar i zadanie

Starość jako dar i zadanie

Dyskusja na forum   Nasi Seniorzy

 

Drodzy Czytelnicy,

W moich wędrówkach po sieci napotkałam bardzo ciekawy artykuł, który bardzo mnie poruszył. Myślę, że wart jest nie tylko publikacji, ale również dyskusji. W związku z tym pozostawiam go w niezmienionej formie. Bez korekty. Zapraszam do dyskusji:

 

Ks. Adam Skreczko,

 

zaczerpnięte z www.opoka.org

Copyright by Czas Miłosierdzia 01/2003

 

STAROŚĆ JAKO DAR I ZADANIE


    Życie człowieka jest darem, wspaniałym darem Boga Ojca. Stąd też należy je nieustannie przyjmować jako dar, ale i zadanie, bo chociaż ludźmi jesteśmy już od chwili poczęcia, to nimi też nieustannie się stajemy. Najpiękniej odpowiadamy Bogu na ten dar starając się o nasz wszechstronny rozwój, o dynamiczne podejście do każdego etapu życia jako do swoistego zadania. Starość, a może lepiej wiek podeszły, jawi się w kolejnych etapach rozwoju człowieka jako zadanie wyjątkowe i często niełatwe. Proponuję w tym krótkim opracowaniu refleksję nad niektórymi aspektami starości, abyśmy ją mogli bardziej cenić jako dar i traktować jako wspólne zadanie.

Wobec przedłużającego się życia ludzkiego, ludzie starzy stanowią coraz większy procent społeczeństw, a w życiu poszczególnego człowieka okres starości stanowi coraz dłuższą jego część. Ludzie starsi stanowią w Polsce ok. 25% ludności. Są to osoby, które ukończyły 60 rok życia.

Patrząc od strony historycznej na sytuację ludzi w podeszłym wieku w Polsce, to wraz z wprowadzaniem systemu socjalistycznego po drugiej wojnie światowej postawiono zdecydowanie na młode pokolenie. Faworyzowano je i na nie liczono w nadziei, że ono zdolne jest przyjąć wartości, jakie z sobą niesie nowy ustrój społeczno-polityczny i że jedynie ono zbuduje nową Polskę. Po buntach młodzieżowych w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych zachwyt przywódców Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej nad młodzieżą nieco osłabł.

Zmiany ustroju Polski w latach osiemdziesiątych znowu stworzyły doskonałą sytuację dla młodego pokolenia. Dzisiaj też w życiu publicznym stawia się na młodych, niejednokrotnie pomijając, a nawet lekceważąc doświadczenie życiowe i mądrość starszego pokolenia (por. L. Dyczewski, Rodzina. Społeczeństwo. Państwo, Lublin 1994, s. 92-94).

Mimo wielu zmian oraz swoistej ideologizacji młodego pokolenia więź międzypokoleniowa w Polsce nie uległa takiemu nadwerężeniu, jakie ma miejsce w wielu krajach zachodnich, w których pokolenie młode najwcześniej, jak tylko to jest możliwe, wychodzi z domu i odrywa się od pokoleń rodziców oraz dziadków. W Polsce więź międzypokoleniowa jest silniejsza, a wyraża się ona między innymi w bardziej intensywnych i bogatszych treściowo kontaktach.

Wprawdzie życie kilku generacji „pod wspólnym dachem” nie jest już przeważającą formą życia rodzinnego, ale badania empiryczne wykazują, że nawet w krajach najbardziej zindustralizowanych i zurbanizowanych pokolenie najstarsze dość często mieszka razem ze średnim i najmłodszym. Tak zwane rodziny wielopokoleniowe (trzy bądź cztery pokolenia wspólnie mieszkające) w latach osiemdziesiątych stanowiły około 14% wśród ogółu rodzin polskich (na wsi około 20%, w mieście około 10%) (L. Dyczewski, Rodzina polska i kierunki jej przemian. Warszawa 1981, s. 73). Dzisiaj ich liczba raczej się znacząco nie zmniejszyła. W wielu przypadkach prowadzą te rodziny wspólne gospodarstwo domowe, co ma miejsce częściej na wsi niż w mieście. Jeżeli zaś dziadkowie, ich dzieci i wnuki nie mieszkają pod wspólnym da­chem, nie tworzą wspólnoty gospodarczej, to starają się mieszkać bardzo blisko siebie, utrzymują z sobą żywe kontakty i wymieniają między sobą różnorodne świadczenia. Ludzie starzy mają okazję spotkań z dziećmi i wnukami codziennie lub prawie codziennie. I dlatego można mówić o oddziaływaniu wychowawczym dziadków na wnuków. Zarówno polskie, jak i zagraniczne badania nad życiem osób w starszym wieku oraz nad rodziną wykazują, że ogromna większość dziadków jest powiązana z dziećmi i wnukami oraz z rodzeństwem częstymi i żywymi kontaktami. Kontakty te przebiegają w atmosferze serdeczności, zgody, niosą wzajemną pomoc i są ogólnie oceniane jako dobre. Na ogół pokolenia w tej samej rodzinie są złączone wzajemną troską o siebie wśród codziennych spraw i zajęć. Tylko w niezbyt wysokim odsetku rodzin międzypokoleniowe kontakty są rzadkie, niezgodne, uczuciowo chłodne i ogólnie oceniane jako złe. Tego typu rodzin, o których można powiedzieć, że pokolenia są w nich trwale skłócone, nie jest wiele. Na podstawie różnych badań można szacować, że w Polsce stanowią one około 10% rodzin. Będąc członkami tej samej rodziny, żyją „obok siebie”. W pozostałych odsetkach rodzin wzajemne stosunki między pokoleniami układają się raczej dobrze. Określenie to należy jednak rozumieć z pewnym uzupełnieniem, tzn. raz żyją one z sobą lepiej, innym znów razem gorzej, w jednych rodzinach więź między pokoleniami jest bardzo silna, w innych natomiast słabsza, ale na tyle jeszcze mocna, by oprzeć się siłom rozbijającym jedność pokoleń.

Czym jest starość? - pyta Jan Paweł II w dokumencie „List do moich Braci i Sióstr - ludzi w podeszłym wieku” (Watykan, 1 X 1999). Odpowiada na to pytanie słowami: „Starość nie jest pozbawiona szczególnej wartości, ponieważ - jak zauważa św. Hieronim - łagodząc namiętności «pomnaża mądrość i służy dojrzalszymi radami». («Auget sapientiam, dat maturiora consilia», Commentaria in amos, 2, prol.). W pewnym sensie jest to czas szczególnie nacechowany mądrością, którą zwykle przynoszą z sobą lata doświadczeń, jako że «czas jest znakomitym nauczycielem». (CORNEILLE, Sertorius, a. II, sc. 4, b. 717). Powszechnie znane są też słowa, którymi modli się Psalmista: «Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy osiągnęli mądrość serca» (Ps 90 [89], 12)” (n. 5). I dalej stwierdza Ojciec Święty w swoim dokumencie: „Także starość ma swoją rolę do odegrania w tym procesie stopniowego dojrzewania człowieka zmierzającego ku wieczności. Z tego dojrzewania czerpie oczywiste korzyści również środowisko społeczne, do którego należy człowiek sędziwy” (n. 10). W tej wypowiedzi papieża dostrzec można dowartościowanie tego okresu życia ludzkiego, jakim jest starość.

Dziadkowie występują wszędzie, gdziekolwiek istnieje człowiek. Bez nich nie można sobie wyobrazić rodziny i społeczeństwa, ale ich los w dotychczasowej historii bywał różny. Zależał on od sposobu i warunków życia, od poglądów na człowieka, od wierzeń i praktyk religijnych danego społeczeństwa i konkretnej już rodziny. Wraz z rozwojem kultury polepszał się los starszych już rodziców. Coraz wyżej ceniono ich doświadczenie i życiową mądrość oraz coraz większym otaczano ich szacunkiem. Taką też postawę wobec rodziców i starszych głosiła i ugruntowywała religia chrześcijańska.

Jednym z typowych tekstów Pisma Świętego, ujmujących stosunek dzieci do rodziców, jest wyjątek z Księgi Mądrości Syracha. Oto wymowny cytat: „Kto czci ojca, otrzymuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził. Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci, a w czasie modlitwy swej będzie wysłuchany. Kto szanuje ojca, długo żyć będzie, a kto posłuszny jest Panu, da wytchnienie swej matce, jak panom służy tym, co go zrodzili. Czynem i słowem czcij ojca swego, aby spoczęło na tobie jego błogosławieństwo. Albowiem błogosławieństwo ojca podpiera domy dzieci, a przekleństwo matki wywraca fundamenty. Nie przechwalaj się niesławą ojca, albowiem hańba ojca nie jest dla ciebie chwałą. Chwała dla każdego człowieka płynie ze czci ojca, a matka w niesławie jest ujmą dla dzieci. Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił. Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie, w miejsce grzechów zamieszka u ciebie. W dzień utrapień wspomni się o tobie; jak szron w piękną pogodę, tak rozpłyną się twoje grzechy. Kto porzuca ojca swego, jest jak bluźnierca, a przeklęty przez Pana, kto pobudza do gniewu swą matkę” (3, 3-16). Czwarte przykazanie Dekalogu brzmi: „Czcij ojca swego i matkę swoją”. W oparciu o takie zalecenia wzrastał prestiż rodziców w chrystianizowanej Europie, w której do ostatnich czasów człowiek starszy wiekiem zajmował wysokie stanowiska i cieszył się szacunkiem. Jego pozycji, a jednocześnie dominacji nad młodym pokoleniem, broniło zarów­no prawo kościelne jak państwowe, które zabraniało powierzania pewnych urzędów przed ukończeniem trzydziestu lub trzydziestu pięciu lat, a nie zakazywało ich pełnienia nawet zniedołężniałym już starcom. Dopiero czasy nam współczesne mocno zachwiały jego pozycję. Na naszych oczach dziadkowie zostali zepchnięci ze szczytu piramidy rodzinnej i społecznej, co zresztą nie obyło się bez obopólnie poniesionych szkód. W strukturze współczesnej rodziny, nowo założona rodzina nie wchodzi do rodziny pochodzenia któregokolwiek z małżonków, nie jest też od niej tak szeroko uzależniona jak to jeszcze miało miejsce do niedawna, ale rodziny pochodzenia i nowa rodzina prokreacji są właściwie od siebie niezależne i tworzenie przez nie wspólnoty rodzinnej w jakiejkolwiek formie zależy od wzajemnej akceptacji, od wzajemnego przyjęcia do siebie, a można powiedzieć, że w wielu przypadkach rodzice wchodzą dzisiaj do nowo założonej przez ich dzieci rodziny, a nie odwrotnie. Nie ma ogólnej recepty na to, jak pełnić dobrze rolę babci czy dziadka, teściowej czy teścia. Podobnie jak nie ma przepisu na szczęśliwe życie w małżeństwie, czy na niezawodną metodę wychowawczą. Można jedynie wskazać pewne zasady, których przestrzeganie sprzyja zadowoleniu i pozytywnym rezultatom w relacjach dziadkowie - dzieci - wnuki, relacjach, których nie można pominąć przy omawianiu wieku podeszłego w sensie zadania:

1. Dziecko musi być wychowywane przede wszystkim przez samych rodziców. Nie zastąpi ich najlepsza niania, nie są w stanie dokonać tego również zmęczeni latami i codziennym krzątaniem się po domu, często schorowani dziadkowie. Rodzice muszą znaleźć czas dla dziecka: powinni z nim obcować na co dzień i ciągle z nim rozmawiać. Dotyczy to zarówno dzieci w wieku pytań, jak i tych dorastających, które znacznie rzadziej zwracają się do swych rodziców, co wcale nie znaczy, że nie mają pytań i problemów do rozwiązania. Jeżeli bowiem dziecko w większej mierze wychowywane jest przez dziadków niż przez rodziców, zwłaszcza poza obrębem własnego domu, to wówczas w okresie dojrzewania nie czuje się dostatecznie związane z rodzicami. Wszelkie ingerencje z ich strony w sprawy osobiste przyjmuje z niechęcią, niekiedy buntem, odmawiając rodzicom do tego prawa, ponieważ nie oni go wychowywali.

2. Pomoc dziadków w pełnieniu zadań opiekuńczo-wychowawczych winna mieć charakter życzliwego towarzyszenia rodzicom i dzieciom, winna to być pomoc raczej dorywcza a nie stała. Ich kontakty z wnukami winny zawierać w sobie swoistą atrakcyjność i rodzić w dziecku miłość i szacunek dla babci i dziadka, a przez nich do wszystkich osób w starszym wieku. Dziadkowie zatem powinni przychodzić z pomocą wówczas, kiedy jest ona rzeczywiście potrzebna, a nie narzucać się w takich sytuacjach, które młodzi ludzie mogą rozwiązać sami.

3. Młode pokolenia winny mieć wobec dziadków identyczną postawę życzliwego towarzyszenia, a szczególnie w ostatnim okresie ich życia, kiedy zniedołężnienie starcze i choroby ograniczą ich możliwości poruszania się i zamkną w osamotnionym mieszkaniu. Młode pokolenia winny mieć dla nich szczególny rodzaj szacunku za to, że są żywymi łącznikami z przeszłością. Zapisane stronice szanuje się tym bardziej, im są starsze. Tak też powinno być w kontaktach młodych z ludźmi starszymi. Ludzie ci są żywą historią. Od nauczycieli i z literatury młodzi dowiadują się o wielkich wydarzeniach, wojnach, rewolucjach, ruchach społecznych i narodowych, o bohaterach i wielkich miastach, natomiast dziadkowie przekazują przeszłość w mniejszych wymiarach, ale za to przekazują ją w słowach, gestach, zwyczajach, opowiadaniach, zawsze przesyconych własnymi przeżyciami. Jest ona wypełniona krewnymi, znajomymi, niewielkimi miastami, dzielnicami i wsiami, które znamy. Właśnie dzięki dziadkom młode pokolenie ma bardziej osobisty kontakt z przeszłością, z której wyrasta.

Na koniec jeszcze zatrzymajmy się na słowach Ojca Świętego Jana Pawła II ze wspomnianego już wcześniej Listu do moich braci i sióstr - ludzi w podeszłym wieku: „Ludzie starsi dzięki swej dojrzałości i doświadczeniu mogą udzielać młodym rad i cennych pouczeń. Kruchość ludzkiego istnienia, w sposób najbardziej wyrazisty ujawniająca się w starszym wieku, staje się w tej perspektywie przypomnieniem o wzajemnej zależności i nieodzownej solidarności między różnymi pokoleniami, jako że każdy człowiek potrzebuje innych i wzbogaca się dzięki darom i charyzmatom wszystkich” (n. 10).

 

opr. ab/ab