Subskrypcja

ABC TWOJEGO
ZDROWIA
 » 4. Nasi Seniorzy  » Starość – pomiędzy realizmem a wyobrażeniem

Starość – pomiędzy realizmem a wyobrażeniem

Ludzie starsi ufają innym, ale nie są naiwni jak dzieci. Oczekują trochę sympatii, trochę ciepła, trochę ustępowania miejsca w tramwaju… Ciekawy wywiad Marty Karpińskiej z profesorem Tadeuszem Parnowskim.

 Marta Dzbeńska-Karpińska: Mówi się, że na starość dziecinniejmy…

Psychogeriatra, prof. Tadeusz Parnowski: Za bardzo fiksujemy się na dzieleniu ludzi na grupy wiekowe czy na ich przydatność. Problem z dzieckiem jest taki, że trzeba je wyposażyć w pewne umiejętności i wiedzę, żeby mogło dalej sprawnie funkcjonować w życiu. Problem z ludźmi starymi jest taki, że niezależnie od tego, jak zdrowo będziemy żyli - i w sensie psychologicznym, i fizycznym - następuje powolne starzenie się, czyli pogarszanie się wydolności całego organizmu. Słabną funkcje poznawcze: pamięć, koncentracja uwagi, logika, kalkulacja itd. Spada wydolność narządowa: wolniej się chodzi, bardziej się garbi, częściej się rozgląda, ma się kłopoty ze wzrokiem i słuchem. Gorzej jest z uczeniem się nowych rzeczy.

Jednak życie zmusza nas do uczenia się? To prawda, ale człowiek starszy musi to sobie wizualizować, zrozumieć język, ułożyć w głowie, to trwa znacznie dłużej. Można zatem zrozumieć, dlaczego ludzie starsi jeżdżą wolno prawym pasem, dlaczego marudzą i narzekają na nową pralkę z programatorem, dlaczego chcą mieć najprostsze modele telefonu, a nie te z wodotryskami. Po prostu nie wiedzą, jak się z nim obchodzić, i nie są w stanie tego opanować.

Jak im pomagać? Przez zrozumienie. Chodzi po prostu o to, żeby nie byli izolowani od życia, żeby mieli wokół siebie innych ludzi, no i żeby byli uznawani za ludzi. Za często zdarza się, że są dla innych obciążeniem, balastem, nieprzydatnym dodatkiem do życia.

Często o nich zapominamy? To prawda. A przecież oni chcą doznawać i przeżywać, chcą mieć wokół siebie roześmiane osoby. Z dziećmi, które tryskają młodością, czują się doskonale, stąd ten związek między dziadkami i babciami a wnukami. Dziadkowie widzą w swoich wnukach siebie samych z okresu dzieciństwa, ale wiedzą już, jakie popełnili błędy. Spokojna wiedza o całym życiu pozwala im traktować wnuki z jednej strony z dystansem, ale z drugiej strony uczyć ich bardzo powoli i spokojnie.

Czy lęk przed starzeniem się jest specyficzny dla naszych czasów? Czy to efekt kultu młodości?To trudne pytanie. Lęk przed starością i starzeniem się zależy od zachowań społecznych. Jeżeli naznaczymy człowieka, przystawimy mu na czole pieczątkę: "Człowiek stary", to oczywiście będzie lęk przed starością, bo będzie to lęk przed stygmatyzacją. I tak się dzieje. Wykładniki stygmatyzacji to: pieniądze, mieszkania, zajęcia, środowisko, traktowanie przez urzędników. W Polsce brakuje wyobraźni! Czy miejscem człowieka starego są uniwersytety trzeciego wieku, programy wspierające i wycieczki zagraniczne? A jeżeli stary człowiek nie ma zdrowia, to nie będzie z tego korzystał. Robimy dużo dla ludzi starych, ale tylko dla zdrowych. A gdzie środowiska dla chorych?

Ilu jest chorych wśród osób starszych? Brak takich danych epidemiologicznych. Wiemy, że w Polsce żyje 5 mln 200 tys. osób powyżej 65 roku życia, a to znaczy, że jesteśmy starym społeczeństwem. Wiemy jednak, że wśród populacji osób starszych około 80% cierpi z powodu przynajmniej jednej choroby. Najczęściej są to dwie lub trzy choroby, np. nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, osteoporoza, przerost prostaty.

W Polsce jest za mało geriatrów? Tak. A są bardzo potrzebni. Stary człowiek jest kruchy i tym się różni od młodych. Rezerwa biologiczna i poznawcza jest znacznie zmniejszona. Choroby występują częściej, a ich przebieg jest przewlekły. Istotnym problemem jest współchorobowość. Posiadanie tych chorób nie zabija, ale inwalidyzuje. Jedna z moich pacjentek nie wychodzi z domu, gdyż kręci jej się w głowie i łatwo się męczy. Jak większość starszych osób pije zbyt mało płynów i jest odwodniona. Ale nie da sobie wytłumaczyć, żeby więcej piła, bo wówczas częściej musi chodzić do ubikacji, co skutecznie uniemożliwia jej spacery. I tak źle, i tak niedobrze. Problemy ludzi chorych są więc bardzo zróżnicowane w zależności od wieku. Inaczej choruje człowiek, gdy ma lat 70, a inaczej, gdy ma 90 lat. Generalnie jednak takimi ludźmi nikt nie zajmuje się programowo. Istnieje bowiem taka wizja ludzi starszych: siwy, przystojny, dobrze ubrany, śmiejący się i najlepiej jeszcze z rakietą w ręku. To jest pokazywanie ludziom nieprawdy i tworzenie błędnych wyobrażeń w skali całego świata.

Czy jest na to jakaś recepta? Nie, nie ma. Skończyły się tradycyjne relacje rodzinne i rodziny wielopokoleniowe. Człowiek stary został wyrzucony z tej rodziny, w której był mentorem i był potrzebny. W niektórych krajach przypisano ludziom taki model: jak pracujesz, to żyjesz, inaczej nie jesteś potrzebny społeczeństwu. Teraz młodzi wszystko zdobywają na skróty. A ludzie starzy są inni.. Oczekują od społeczeństwa tego, co sami wnieśli.
A więc jedną z recept na szczęśliwą starość jest szczęśliwe życie rodzinne i małżeńskie? Tak, bo te emocje i więzy działają nawet w otępieniu. Seniorzy nie rozumieją naszych słów, ale są wyczuleni na brzmienie głosu: czy mówi się do nich spokojnie, powoli i z uśmiechem, czy też twardo i ostro. Rozumieją bliskość.

Czy to prawda, że  od dziecka pracujemy na swoją starość? Tak. Jesteśmy tacy w starości, jacy byliśmy przez całe życie. Starość jest kumulacją naszego życia. Zwyczajnie i już.

Co to jest starość? Istnieje co najmniej 7 definicji starości w zależności od tego, jaki wymiar akcentujemy. Można wziąć pod uwagę np. wiek albo kryterium użyteczności: osoba stara przestaje być użyteczna dla swojej najbliższej rodziny albo dla funkcjonowania większych grup społecznych. W definicji biologicznej starość to przewaga rozpadu nad powstawaniem, śmierci nad życiem. Starość to okres, w którym ilość odpadów somatycznych zaczyna się zwiększać. Znamy także kilka definicji społecznych. Ale nie ma jasnej granicznej linii, która mówi, kiedy zaczynamy się starzeć. To zależy także od nas: jeżeli się cieszymy, jeżeli żyliśmy mądrze i sensownie, w pełnym zadowoleniu z siebie, ale nie w sensie hedonistycznym, to ta starość będzie późniejsza. Będziemy mieli dobre przykłady z własnego życia, a z drugiej strony będziemy czerpali napęd z dalszej obecności w życiu innych ludzi.