Subskrypcja

ABC TWOJEGO
ZDROWIA
 » 4. Nasi Seniorzy  » O kulcie młodości i o tym, co niesie starość…

O kulcie młodości i o tym, co niesie starość…

Dyskusja na forum   Nasi Seniorzy

 

Starzeć się jest dziś znacznie trudniej niż dawniej również dlatego, że młodości i byciu młodym przypisuje się niemal absolutną wartość. W reklamach pokazuje się tylko młodych i pięknych ludzi. Kult młodości wypiera inne treści. Wszystko to, co wygląda dojrzalej i starzej, musi natychmiast zejść na drugi plan. Dlatego właśnie starzejący się człowiek może odczuwać  jeszcze silniej utratę młodości, jako niezastąpionej. . To uczucie skłania go do spoglądania wyłącznie na to, co minione i utracone. Zamiast mierzyć się z teraźniejszością, stara się za wszelką cenę jak najdłużej zachować młodość lub przynajmniej jej pozory.


W ten sposób dochodzimy do być może najbardziej specyficznego problemu związanego z wiekiem. Człowiek, obarczony chorobami i ograniczeniami skłonny jest raczej widzieć we wszystkim stratę i konieczność rezygnacji; stąd też tendencja do spoglądania wstecz lub pragnienie zatrzymania za wszelką cenę tego, co właśnie traci.


Ale z drugiej strony, już sama świadomość, płynąca z akceptacji ograniczeń, daje starszemu człowiekowi pewne specyficzne nastawienie do życia i pewne szczególne możliwości. Trzeba się jednak nauczyć korzystać z, nowych zasobów. Każdy człowiek staje przed koniecznością decyzji, czy chce się trzymać kurczowo tego, co i  tak przeminie,  czy też raczej otworzyć się na nową postawę wobec życia i na nowe możliwości i przemiany, jakie z niej wynikają, Starość przedstawiana wyłącznie jako coś  negatywnego, stanem stopniowej utraty. Człowieka opuszczają siły fizyczne, a często także psychiczne i intelektualne; organy zużywają się, pojawiają się złogi, zwapnienia. Oczywiście to wszystko prawda, ale poza tym istnieje coś jeszcze: są (i to wcale nie tak rzadko) wielkie osiągnięcia starości, zwycięstwa nad chorobą, radość życia aż do podeszłego wieku Nie mówi ona nic o zdolności do zmian, o bogactwie doświadczeń życiowych ani o gotowości do kierowania się ku transcendencji. Jeśli rozpatrujemy starość wyłącznie jako doświadczanie braku, to w konsekwencji staramy się te braki załagodzić, oczywiście środkami medycznymi. W miarę ich stosowania człowiek zdaje się coraz bardziej i bardziej na ich pomoc, przybierając często postawę biernego oczekiwania na cudowny środek. Może to osłabić naszą własną inicjatywę i kreatywność, gdyż skazuje nas na wyłączne, niemal hipochondryczne zajmowanie się ciałem.
Starzejący się człowiek może dziś jeszcze na dwa sposoby konkurować z młodością: wnosząc, po pierwsze, ogólne doświadczenie życiowe, i po drugie, osobistą dojrzałość i mądrość jaką zdobył w toku swojego biologicznego i duchowego rozwoju, przeżywając ludzkie kryzysy i przemiany, nawiązując różne relacje i wypełniając zadania. Krótko mówiąc, może przekazać to wszystko, co składa się na życie w pełni ludzkie i czego na przestrzeni lat się nauczył i doświadczył. Tu właśnie starzejący się człowiek ma coś do zaofiarowania młodości. czymś bardzo smutnym i bolesnym jest, jeśli zamiast tego usiłuje konkurować z młodością i nie potrafi się zestarzeć. W dzisiejszych czasach, w obliczu zarysowującej się tak wyraźnie przewagi młodości, przed starzejącym się człowiekiem stoi nowe wyzwanie.


Stoi on mianowicie przed zadaniem stworzenia nowego wizerunku starości, przeżywając swój wiek w przekonującej formie. Jednym z podstawowych warunków, by mogło się to udać, jest niepoddawanie się ogólnej sugestii, że młodość jest nadrzędną czy wyłączną wartością. Im mniej uwagi poświęcamy temu, co bezpowrotnie stracone, im bardziej staramy się patrzeć przed siebie, nawet gdy widzimy bliski koniec — tym większa jest szansa, że znajdziemy prawdziwą wartość starości.