Subskrypcja

ABC TWOJEGO
ZDROWIA
 » 4. Nasi Seniorzy  » O babcinym stereotypie…

O babcinym stereotypie…

Dyskusja na forum   Nasi Seniorzy

 

W Polsce pokutuje stereotyp babci, która zawsze jest przy swoich wnukach, w każdej chwili gotowa się nimi zająć, gdy rodzice nie mają czasu, bo np. pracują. Czy to nie jest wykorzystywanie? Czy babcia jest zawsze idealną opiekunką? - rozmowa z psychologiem Anetą Styńską z serwisu Psychorada.pl.

Aneta Styńska: Z tym wykorzystywaniem to chyba za dużo powiedziane. Są babcie, które chętnie zajmują się wnukami, są takie, które to zrobią z obowiązku i takie, które w ogóle tego nie robią. Babcie, które opiekują się wnukami z obowiązku, uskarżają się do wszystkich dookoła, że nie mają dla siebie czasu. Część z tych kobiet ma poczucie misji: "Gdyby nie my, dziećmi nie miałby się kto zająć!". Większość jednak, jak sądzę, opiekuje się wnukami z chęcią. Nie powinniśmy nazywać tego wykorzystywaniem, ponieważ każdy dorosły ma prawo zdecydować, co zrobi ze swoim życiem. Jeśli decyduje się pomagać, to niech będzie w tym konsekwentny. Dzieciom nie wpływa na dobre siedzenie z babcią, która jest niezadowolona, że ich pilnuje. Zamiast mieć obraz babci rozwijającej, pomagającej, dającej ciepło, dzieci będą okaleczane psychicznie. Bo babcia - zupełnie nieświadomie - może przelewać swoje niezadowolenie na wnuki.

Katarzyna Gajdosz: Mimo wszystko rodzice, szukając opiekunki do dziecka, zwracają się w pierwszej kolejności do babć… Ale czy babcia jest zawsze idealną opiekunką? Babcie, poza tym, o czym już wspomniałam, często wymuszają i stosują metody wychowawcze, które są zupełnie niezgodne z tym, co chcą osiągnąć rodzice. Wówczas dziecko żyje w dwóch światach: świecie reguł babci, która często krytykuje mamę i tatę, i świecie rodziców z panującymi w nim innymi zasadami. Brak uporządkowania podstawowych zasad i wartości prowadzi do utraty poczucia bezpieczeństwa u dziecka. Dopóki rodzice nie ustalą z dziadkami zasad związanych z opieką nad dziećmi, dopóty te relacje będą zaburzone.

To dość trudne. Niani łatwiej zwrócić uwagę niż babci. Jak zatem poradzić sobie z babcią - a raczej rodzice mówią wówczas, teściową - która "wie lepiej"?  Te teściowe z reguły chcą dla nas dobrze. Rzadko się zdarza, by babcia świadomie dla swoich wnuków chciała źle. "Wiedzą lepiej", bo wychowały już swoje dzieci i mają za sobą pewien bagaż doświadczeń. Mieszanie się osób trzecich w sprawy wychowania jest silne szczególnie, gdy chodzi o pierwsze dziecko. Przy pierwszym dziecku rodzice są zagubieni, bezradni wobec małego człowieka i babcie wkraczają wówczas do akcji z miną "wiem lepiej". Najważniejsze, aby w takiej sytuacji od samego początku stawiać granice. Rodzice muszą zdecydować, na jakie ustępstwa w sprawach wychowania mogą się zgodzić, a na jakie kategorycznie nie.
 

Dziadkowie też potrafią być stanowczy. Przykład z życia wzięty: "Jeżeli nie odpowiadają wam moje metody, poszukajcie sobie innej opiekunki do dziecka". A często bywa, że babcie są jedyną deską ratunku w momencie, gdy rodziców nie stać na opłacenie niani… Wówczas jednak warto rozejrzeć za jakąś inną opiekunką, choćby sąsiadką, koleżanką, która będzie mogła z dzieckiem posiedzieć, kiedy chcemy na chwilę wyjść. Jeżeli natomiast to stała sytuacja , to należy systematycznie dzień po dniu wdrażać asertywne techniki postępowania z dziadkami. Czasem wystarczy zdanie: "Wiem, że chcesz dobrze, jednak w tej kwestii muszę postępować zgodnie z zaleceniem lekarza" czy też "Mamo, twoja opinia jest dla mnie ważna, jednak jestem dorosła i będę postępować zgodnie z tym, co ja uważam za najlepsze dla mojego dziecka". W ten sposób pokazujemy swoją dojrzałość. Niezależnie od tego należy też zawierać umowy ze swoim dzieckiem i uczyć go pewnych postaw. Np. ustalając zasadę, że dziennie może zjeść dwa ciastka, warto uczulić: "Jeśli babcia chce dać ci trzecie, będzie mi miło jeśli odmówisz i dostosujesz się do naszych zasad, ponieważ dbamy w ten sposób o twoje zdrowie ". Stanowczo ucząc i egzekwując od dziecka stosowanie poszczególnych zasad, łatwiej rodzicom wybrnąć z niezręcznych sytuacji. Jeśli dziecko powie babci: "Nie, dziękuję", będzie i jej łatwiej zaakceptować zasady panujące w rodzinie wnuka.

Mówi się, że babcie są od rozpieszczania, a rodzice od wychowania. To może nie taki zły układ?  Tak się rzeczywiście mówi, co nie znaczy, że mamy wszystkiemu co się mówi wierzyć i od razu stosować w praktyce. Dziadkowie rzadziej widują się z wnukami, ponieważ przeważnie nie mieszkają pod wspólnym dachem, stąd gdy spotykają się z nimi, przelewają na nie więcej jednorazowej czułości, życzliwości i pozwalają im na więcej niż rodzice. Na Zachodzie panuje zupełnie inny model babci - rozrywkowej, która na emeryturze przechodzi drugą młodość: umawia się na randki, spędza czas z przyjaciółmi, chodzi do kina, na potańcówki. W Polsce znany, choć słabo jeszcze praktykowany. To dobrze czy źle? Niestety w naszym społeczeństwie pokutuje przekonanie, że komuś, kto już ukończył 55 czy 60 lat i przeszedł na emeryturę, przysługuje niewiele poza czytaniem gazet, oglądaniem TV i pilnowaniem wnuków. Osobie, która poza pracą, przynależała do jakiejś organizacji, miała inne zainteresowania, łatwiej jest przejść czas kryzysu związany z odejściem na emeryturę. Ale to wciąż nieliczna grupa. Większość osób poddaje się ogólnemu poglądowi i nie potrafi zaakceptować zmian, jakie zachodzą w naszym życiu. Ale czy osoby, które na emeryturze świadomie zamykają się w domach, są szczęśliwe? Myślę, że tak długo będą w nas pokutować wszelkie stereotypy, dopóki nie staniemy się otwarci na potrzeby innych i nie zaczniemy akceptować również swoich potrzeb.