Subskrypcja

ABC TWOJEGO
ZDROWIA
 » 7. Zaczerpnąć siły i radości » 10. Jak siebie prawdziwie pokochać

10. Jak siebie prawdziwie pokochać

Coraz więcej powstaje publikacji na temat miłości siebie. I dobrze. Myślę, że to jedna z najistotniejszych umiejętności życiowych. Jednak jest to trening, który podejmujemy przez całe życie. W naszym życiu sytuacje zmieniają się jak w kalejdoskopie, podobnie emocje, które przeżywamy. Tym bardziej zdajemy sobie sprawę, że pokochanie siebie, to nic innego jak praca wewnętrzna, obejmująca wszystkie życiowe sfery. Przede wszystkim jednak w pierwszej kolejności warto określać czym jest miłość siebie.  Zgodnie z definicją miłości, która jest ukierunkowaniem ku dobru, szukaniem go i dzieleniem się nim z innymi, człowiek może kochać siebie, gdy dostrzeże w sobie dobro i to w miarę wielkie i trwałe.  Czy umiemy  cieszyć się dostrzeżonym w sobie wyposażeniem, a także zgodzić się na własne braki?

            Jest to punkt wyjścia do uwierzenia w siebie i do samodzielnego rozwiązywania problemów osobistych oraz do bezkolizyjnego, dojrzałego i odpowiedzialnego nawiązywania i przeżywania dobrych relacji z innymi.

            W jaki sposób możemy rozwijać miłość do siebie? Proszę Was Drodzy Czytelnicy podążajcie za własnym sercem, niniejszy artykuł stanowi propozycję. Wybierzcie, co dla Was korzystne. Ażeby pokochać siebie, trzeba mieć świadomość bycia kochanym. Dobrze jest jeśli takie przekonanie zbudowane zostaje w rodzinach, jednak z doświadczenia wiem, że bywa różnie. Tak czy inaczej zranienia z dzieciństwa nie są usprawiedliwieniem w życiu dorosłym, stają się natomiast naszym bogactwem – jeśli sobie na to pozwolimy, miernikami doświadczenia życiowego, miejscami, z których może wyrastać życiodajna siła, a nawet miłość. Skąd zatem mamy czerpać Miłość? Źródłem niewyczerpanym jest Miłość Boga. Jasne, że sprawa może okazać się trudna, ponieważ wielu z nas nosi w sercu błędne obrazy Boga. Pamiętajmy jednak, że sprawa nigdy nie jest stracona. Nasze życie jest nieustannym procesem i rozwojem. Nigdy nie jest za późno na odkrywanie. Najprostszą i podstawową prawdą jest  to, że Pan Bóg zawsze widzi nas dobrze. Miłość siebie rodzi się więc nie tylko z troski o ciągłe porządkowanie siebie i rozwijanie swoich możliwości, ale przede wszystkim jest odczytywana jako dobro w nas otrzymywane dzięki temu, że najpierw ukochał nas Pan Bóg. Inaczej nigdy nie bylibyśmy do końca pewni dobra w sobie i spokojni o to, czy właściwie odczytujemy posiadane walory i miejsce zajmowane wśród ludzi. Jedynie w Bogu możemy siebie prawdziwie i całkowicie kochać i to zawsze - zarówno upadając, jak i powstając. Dzieje się tak, gdyż niezależnie od stanu, w jakim się znajdujemy, On zawsze nas kocha i ma dla każdego plan swojej miłości. Bóg chce się nami posłużyć w wielkim dziele zbawiania świata. On pragnie w nas i przez nas dokonywać "wielkich rzeczy", a Jego działanie jest zawsze skuteczne. W Nim możemy nawet "przegrywać", mamy bowiem pewność, że Jego sprawa jest zawsze na dobrej drodze. Mocno w to uwierzyć, polegać niezłomnie na zapewnieniu, że dobro jest większe od zła, że miłość zdolna jest przezwyciężyć wszelką nienawiść - to całkowicie i na stałe wypełnić siebie pokojem i nadzieją, przestać się lękać i smucić. W takiej postawie ważne staje się tylko jedno - czuwać, wsłuchiwać się w Jego natchnienia, trwać w Jego bliskości i "nadążać" za Jego myślą w zmieniających się sytuacjach, czyli ufać i być zawsze wiernym. Następnym krokiem wzrostu w miłości siebie jest sprawdzanie swoich możliwości w działaniu, troska o własny rozwój, przemierzanie drogi do pełni.

            Kochać  siebie znaczy więc systematycznie odczytywać w sobie wielkie dobro otrzymane darmo od Stwórcy. Tym dobrem jest życie, zdrowie, zdolność do poznawania prawdy, szukania i miłowania dobra, wszelkie inne uzdolnienia, wybranie i przeznaczenie do zbawienia. Być tak bardzo obdarowanym to poczuwać się także do wielkiej odpowiedzialności i troszczyć się o to, by nie tylko niczego nie zmarnować, ale wszystko, co jest możliwością i szansą, zwielokrotnić i rozwinąć do pełni.

 

Jak odpowiadam na odkryte w sobie dary?

 

Świadomość posiadania tak wielkiego i różnorakiego dobra w sobie budzi zdumienie, zachwyt, radość i wdzięczność, ale również zobowiązuje. Pytam więc siebie, co  robię z tak wieloma  darami? Przecież wzrost tego dobra we mnie to największe zadanie mojego życia. To dzięki dobru, które będę rozwijać i pogłębiać staję się darem dla innych, rozwijam własne człowieczeństwo

            Na płaszczyźnie intelektualnej, mam stać się coraz bardziej wnikliwym czytelnikiem prawdy - tej najgłębszej ukazującej sens całego ludzkiego życia, pozwalającej wszystko poukładać w logiczny ciąg zdarzeń na długich jego odcinkach oraz tej konkretnej, odnoszącej się do poszczególnych wydarzeń. Aby tak patrzeć, potrzeba ustawicznej koncentracji, głębszego zastanawiania się nad każdym planowanym i realizowanym zadaniem życiowym. Podobnie ważne jest, aby po dokonaniu czegokolwiek, zwłaszcza o większym znaczeniu, przebiec myślą jeszcze raz poszczególne etapy działania i krytycznie ocenić to, co było trafnie dobrane, oraz to, co nieudane, nieprzemyślane do końca, i za jedno dziękować, a za drugie przepraszać. To pomoże głębiej i wnikliwiej przeanalizować to, co ma być osiągane następnym razem, oraz trafniej dobierać potrzebne środki.

            Żyjąc świadomie i odpowiedzialnie, sam wybieram interesujące mnie zagadnienia, a nie powtarzam tego, o czym mówią wszyscy. Gdybym tego konsekwentnie dokonywał, byłaby to rewolucja kopernikańska w moim życiu. Byłoby to również przyznanie rozumowi (jako głównej władzy myślenia) należnego mu miejsca oraz wykorzystanie go w tym celu, by współczesny człowiek był nie tylko konsumentem, ale także myślicielem. Przecież "powołaniem człowieka jest dążenie do prawdy, która przekracza jego samego".

 

 Miłość siebie wyraża się najpełniej w postawach, w działaniu..  Człowiek prawdziwie kochający siebie przyjmuje na stałe postawę zdyscyplinowania. Dba o porządek, o pewien rygor, zarówno w swoim wnętrzu, jak i wokół siebie. Stara się okiełznać własną wyobraźnię, szybko zdystansować się do tego, co niekiedy spada jak grom z jasnego nieba.

Zdecydowanie opowiada się za postawą aktywną, dynamiczną, angażującą całkowicie na serio i do końca. Umie cierpliwie czekać, zwłaszcza w planach długodystansowych. Godzi się z pokorą na przegranie bitwy, jeśli coś źle rozplanował, czegoś nie dopatrzył. Z godnością stara się przetrwać każde "doświadczenie", zwłaszcza niezawinione, widząc w nim cząstkę krzyża. Nigdy jednak nie ustąpi z placu boju z poczuciem wewnętrznej przegranej, gdy chodzi o najważniejsze wartości, o istotne zasady. Tym stara się być wiernym za wszelką cenę.

            Wymagając od siebie, nie pobłaża innym, stara się jednak niczego im nie narzucać. Chętnie rozmawia, wczuwa się w sytuację oraz sposób myślenia rozmówcy, usiłuje razem z nim znaleźć najbardziej trafne rozwiązanie. Jest wyrozumiały i umie słuchać. Umie być dyskretny. Nie posługuje się gotowymi schematami, lecz jest otwarty na to, co nowe. Chętnie przyjmuje postawę ucznia, ciekawego świata i ludzi, gotowego przeorientować i jeszcze kolejny raz zgłębić dotychczasowe osiągnięcia.